top of page


Małe zachwyty, małe rytuały. O tym, jak przestałam czekać na wielkie rewolucje
Gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział mi, jak będą wyglądać moje dni, pewnie uznałabym to za szaleństwo. Byłam przekonana, że odpoczynek musi być wielki, wyjazd idealnie zaplanowany od A do Z, a pasje wymagają nieprzerwanych godzin skupienia. Dzisiaj stoję w środku zielonej Irlandii, na urokliwej farmie. Mąż zabrał naszą starszą córkę na surfing – złapali swój własny rytm i falę. Ja w tym czasie spaceruję powoli z Leonem, który właśnie skończył 8 miesięcy. Oglądamy mał
Antonina Żero
18 sie2 minut(y) czytania


Pakowanie na wakacje z dziećmi, czyli jak nie oszaleć i dlaczego znowu jedziemy jak tabor cygański?
Cześć! Piszę do Was prosto z mojej... domowej pralni. Trwa właśnie wielka przepierka stulecia, bo jesteśmy dokładnie w tym magicznym, niezwykle intensywnym momencie „pomiędzy”. Dopiero co wróciliśmy z jednych wakacji, Maja zaraz wraca z obozu i my mamy dwa dni na ogarnięcie prania, zanim znowu spakujemy walizki i ruszymy w kolejną drogę. I tak stojąc nad tą pralką i segregując tony ubrań, pomyślałam, że to idealny moment na poruszenie tematu rzeki: PAKOWANIE. Jak to u Was wyg
Antonina Żero
14 lip2 minut(y) czytania


Tryb Turbo: O tym, jak prostuje nas macierzyństwo
Znasz to uczucie, kiedy na kilka dni przed wyczekiwanym urlopem wszystko wydaje się idealnie zaplanowane? Cisza, spokój, popołudniowa drzemka malucha. Leżysz obok, czytasz książkę i myślisz, że chwila trwa. A potem idealny plan spotyka się z rzeczywistością. A dokładniej – z nagłym impulsem, żeby wstać i… pozamiatać pokój. Jeden rutynowy ruch szczotką. Jedno niefortunne tąpnięcie. I nagle czujesz to legendarne „strzyknięcie w krzyżu”. Ból, który paraliżuje od lędźwi aż po czu
Antonina Żero
7 lip2 minut(y) czytania


Od zimowej rutyny do wiosennych odkryć, czyli o moich „trasach” w życiu.
Zazwyczaj siadam do notatnika, przelewam myśli na papier, a potem spokojnie przepisuję je tutaj, na bloga. Tym razem jest inaczej. Piszę do Was... głosem. Nagrywam te słowa na dyktafonie, spacerując, bo ostatni tydzień był tak intensywny, że po prostu nie zdążyłam usiąść do klawiatury. Ale to, o czym chcę Wam opowiedzieć, jest zbyt ważne, by czekało. Moja skandynawska szkoła hartowania Leon urodził się w środku srogiej zimy. Jeśli mnie znacie, wiecie, że w kwestii spacerów je
Antonina Żero
28 kwi2 minut(y) czytania


Doktorat z „gu”, czyli o tym, dlaczego świat oszalał na punkcie dziecięcych osiągnięć
Ostatnio przeglądałam jedną z grup dla mam w mediach społecznościowych i trafiłam na wpis, który na długo zapadł mi w pamięć. Jedna z mam, pełna szczerych obaw, zapytała społeczność, czy z jej 3-miesięcznym maleństwem jest wszystko w porządku, ponieważ... mówi tylko „gu”. Reakcja? W 80% był to czysty sarkazm. „Mój to już książki czyta!”, „Moja zna cały alfabet”, „Moje to już doktorat robi!” – sypały się komentarze. Choć te mamy chciały w ten (nieco brutalny) sposób przekazać
Antonina Żero
14 kwi2 minut(y) czytania
bottom of page