top of page
Szukaj

Od zimowej rutyny do wiosennych odkryć, czyli o moich „trasach” w życiu.

Zdjęcie autora: Antonina Żero
Antonina Żero
28 kwi
2 minut(y) czytania

Zazwyczaj siadam do notatnika, przelewam myśli na papier, a potem spokojnie przepisuję je tutaj, na bloga. Tym razem jest inaczej. Piszę do Was... głosem. Nagrywam te słowa na dyktafonie, spacerując, bo ostatni tydzień był tak intensywny, że po prostu nie zdążyłam usiąść do klawiatury. Ale to, o czym chcę Wam opowiedzieć, jest zbyt ważne, by czekało.


Moja skandynawska szkoła hartowania


Leon urodził się w środku srogiej zimy. Jeśli mnie znacie, wiecie, że w kwestii spacerów jestem „hardkorem” – dobry śpiwór, odpowiednie przygotowanie i nie straszne nam temperatury rzędu -11°C. Wyznaję skandynawski styl hartowania malucha i wierzę, że to buduje jego odporność.

Choć na początku, gdy Leon miał zaledwie kilka dni, zaczynaliśmy od 10-minutowych „testów”, dziś nasze wyprawy trwają po dwie godziny, a on często ucina sobie drzemkę na tarasie. Chodzimy codziennie, bez względu na pogodę. I to właśnie te codzienne spacery stały się dla mnie tłem do pewnej życiowej lekcji.


Pułapka znanych ścieżek


Przez ostatnie trzy miesiące miałam swoją stałą, „zimową trasę”. Znałam tam każdy kamień. W pewnym momencie poczułam jednak potrzebę zmiany – zaczęłam eksperymentować, szukać nowych ścieżek, odkrywać inne okolice.

I wiecie co? Przez chwilę było fajnie, ale po kilku tygodniach poczułam, że... chcę wrócić na starą trasę. Dlaczego? Bo tam czułam się bezpiecznie. Potrzebowałam tego powrotu do „znanego”, żeby naładować baterie.


Cykle, które nas niosą


Zrozumiałam, że tak samo jest w życiu. Często:

Szukamy nowości, próbujemy nowych rzeczy, zmieniamy otoczenie.

Wracamy do bazy, gdy potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa i spokoju.

Robimy krok w tył, nie po to, by się cofać, ale by nabrać sił do odkrycia czegoś zupełnie nowego.

Dzięki temu, że dałam sobie prawo do powrotu na zimową trasę, w końcu poczułam się gotowa na kolejny krok. I tak właśnie odkryłam moją trasę wiosenną! Teraz to ona jest „moja”, a ta zimowa wydaje mi się już odległa i obca. Już nie mogę się doczekać, co przyniesie lato i jaką „letnią trasę” wtedy odkryję.


A jak to wygląda u Was?


Czy macie swoje stałe ścieżki (te dosłowne i te życiowe), których kurczowo się trzymacie? A może właśnie jesteście na etapie poszukiwań i eksperymentów? Czy zdarza Wam się wracać do starych doświadczeń tylko po to, by poczuć się pewniej przed kolejnym skokiem w nieznane?


Dajcie znać w komentarzach!



1 komentarz


o.blachiewicz
29 kwi

Ja lubię wracać do starego, jeśli tam czułam spokój. Na bieżąco preferuję także oparcie o rzeczy i sytuację, które dają mi poczucie bezpieczeństwa. Każde "Nowe" to niepokój.

Polub
IMG_2382_edited.jpg
  • Instagram

Kontakt

Dodaj podtytuł_edited_edited_edited.jpg

 

© 2035 by Między drzemkami. Powered and secured by Wix 

 

bottom of page