O łapaniu chwil, piknikach i chmurze w kształcie kota
Mrugnęłam i już go nie było. Znasz to uczucie? Na początku wakacji myślałam, że te miesiące będą się dłużyć — w końcu mały Leon jest z nami, a nasze dni wyglądają dość podobnie. A jednak! Wyjazdy, czas w domu, mnóstwo drobnych wydarzeń… i zanim się obejrzałam, miałam wrażenie, że to lato trochę przemknęło mi między palcami.
Rok temu było inaczej. Byłam wtedy w ciąży i pamiętam te długie, leniwe chwile na tarasie. Siedziałam, patrzyłam na przyrodę, czytałam książkę i po prostu oddychałam. W tym roku, przy nowym rytmie życia z niemowlakiem, ta uważność gdzieś się zatarła.
Kiedy to sobie uświadomiłam, postanowiłam, że muszę te chwile po prostu sama dla nas stworzyć. Przecież przy małym dziecku to też jest możliwe — trzeba tylko zadbać o dobre warunki.
Pikniki pod koniec sierpnia
W ostatnim tygodniu sierpnia trafiło nam się kilka przepięknych, ciepłych dni. Bez wiatru, bez deszczu, ze słońcem, które już nie parzyło, ale przyjemnie grzało. Rozkładałyśmy z Mają i Leonem kocyk i robiłyśmy sobie małe pikniki. Czasem Leon spał, a my leżałyśmy, patrząc w niebo i szukając kształtów w chmurach.
Pewnego dnia to Maja przygotowała piknik dla całej rodziny. Zadbała o każdy detal - rozłożyła poduszki, każdy miał swoje miejsce. Siedzieliśmy tak razem i w pewnym momencie przemknęła nam myśl, że brakuje tu tylko naszej kotki, Tary, która niedawno od nas odeszła.
I wtedy stało się coś niesamowitego.
Spojrzeliśmy w górę, a chmura nad nami ułożyła się w idealny kształt kota - puchatego, z charakterystycznym ogonem, dokładnie takiego jak Tara. Wiem, że to pewnie przypadek, ale niezwykle nas to wzruszyło. Pomyśleliśmy, że w jakiś sposób wciąż z nami jest. Byliśmy tam zresztą wszyscy - nawet nasz drugi kot przyszedł na koc i dołączył do pikniku.
Inny czas, inne chwile
Gdy Maja miała swoje sprawy lub spędzała czas z koleżankami, rozkładałam koc tylko dla siebie i Leona. Układałam wokół niego zabawki i po prostu byłam z nim tu i teraz.
To były zupełnie inne chwile niż rok temu, kiedy mogłam poczytać książkę, bo Maja była już na tyle duża, że nie potrzebowała mojej uwagi w każdej sekundzie. Teraz celebrowałam ten czas wiedząc, że za rok moje „łapanie chwil” będzie wyglądało jeszcze inaczej i pewnie przyjdzie mi gonić za Leonem, który będzie już odkrywał świat na własnych nogach.
Ta końcówka sierpnia była dla mnie niezwykle piękna, nostalgiczna i wzruszająca. Dała mi czas, żeby poukładać sobie wszystko w głowie.
Nowy rozdział
Dziś jest już początek września. Zaczyna się nowy rok szkolny, powoli wita nas jesień… a ona też ma przecież swój niepowtarzalny urok.
Ściskam Was mocno i życzę dużo uważności na co dzień.
Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minęło lato i jak wchodzicie w ten nowy rok szkolny!
Do usłyszenia za tydzień!



Komentarze