top of page
Szukaj

Termoobieg w salonie i pieluchowe stylizacje, czyli jak przetrwać upały z humorem ☀️🥵

Zdjęcie autora: Antonina Żero
Antonina Żero
30 cze
2 minut(y) czytania

Długo zastanawiałam się, o czym powinien być dzisiejszy wpis, ale spójrzmy prawdzie w oczy – w obecnej sytuacji temat mógł być tylko jeden. Upał wygrał. Bezapelacyjnie przejął kontrolę nad rzeczywistością, naszymi mieszkaniami i... poziomem życiowej energii.


Ostatnie dni dały nam popalić tak mocno, że momentami brakowało już tchu. Jeśli wyobrażacie sobie, że zbawieniem w takie dni jest wiatrak, to spieszę z bolesną weryfikacją. W pewnym momencie chłodzenie zaczyna przypominać piekarnik z funkcją termoobiegu – zamiast ulgi, dostajesz po prostu podmuch gorącego powietrza prosto w twarz.


Kiedy maluchy (i dorośli) mają dość


Najgorsze w tym wszystkim jest to, co słyszy się w prognozach i co niestety sprawdza się w stu procentach w domowym zaciszu:

Najmłodsi i najstarsi cierpią najbardziej. Widzę to po moim Leonie, który odwraca się z boku na bok i po prostu się męczy.

 Pielucha to jedyny słuszny outfit. W tym momencie rezygnacja z jakichkolwiek ubrań to nie wybór, a walka o przetrwanie. Gdy tylko zdejmuję z niego zbędne warstwy, od razu widać ulgę.

Perspektywa robi swoje. Dzisiaj termometr pokazuje „tylko” 34 stopni. I wiecie co jest w tym najzabawniejsze? Po wczorajszych 38 człowiek naprawdę zaczyna odczuwać te trzydzieści cztery stopnie jako przyjemne ochłodzenie! Zaczynam też poważnie rozważać rozstawienie dmuchanego basenu na samym środku salonu...


Śmiech – najlepsza klimatyzacja kryzysowa


Kiedy człowiek jest już zmęczony, zlany potem, a dziecko nie może zasnąć, bardzo łatwo o frustrację. Wszyscy jesteśmy wtedy podenerwowani i wkurzeni. I właśnie w takim momencie kryzysu uratowało mnie coś absolutnie darmowego: poczucie humoru.

Wczoraj wieczorem, gdy z balkonu powiało czymś, co przy odrobinie dobrej woli można było nazwać „nocnym chłodem”, odpaliłam Instagrama i YouTube’a. Zaczęłam przeglądać filmiki i memy o obecnej fali upałów.

Ilość genialnego, śmiesznego contentu, który ludzie tworzą w odpowiedzi na ten pogodowy dramat, jest po prostu niesamowita!

Siedziałam, przewijałam kolejne rolki i nagle poczułam, jak schodzi ze mnie całe to dzienne napięcie. Dlaczego? Bo dotarło do mnie, że nie jestem w tym sama. Wszyscy topimy się dokładnie tak samo, wszyscy kleimy się do własnych kanap i wszyscy mamy wrażenie, że od samego mrugnięcia znowu się spocimy.


Trzymajmy się razem (ale bez przytulania!)


Humor to genialny mechanizm obronny. Świadomość, że cała ta „potowa sytuacja” dotyczy nas wszystkich, pozwala spojrzeć na skwar z dystansem i uśmiechnąć się do samej siebie na koniec ciężkiego dnia.

Prognozy obiecują, że lada moment temperatura spadnie o kilka stopni, więc światełko w tunelu (i to chłodniejsze!) już widać.

Moje szybkie przypominajki na dziś:

  • Pijcie mnóstwo wody (i dopajajcie maluchy!).

  • Nie bójcie się leżeć plackiem, jeśli tylko macie taką możliwość.

  • Szukajcie powodów do śmiechu – on naprawdę chłodzi emocje.


Trzymajcie się ciepło... no, dobra, trzymajcie się chłodno! Miłego dnia mimo tego potwornego skwaru! Wytrwamy! 💪 


Na koniec dajcie znać w komentarzach: jaki jest Wasz absolutny numer jeden na przetrwanie w domu bez klimatyzacji?



Komentarze


IMG_2382_edited.jpg
  • Instagram

Kontakt

Dodaj podtytuł_edited_edited_edited.jpg

 

© 2035 by Między drzemkami. Powered and secured by Wix 

 

bottom of page