„A może zęby?”
Każda mama zna ten scenariusz. Twoje dziecko płakać, a Ty w ułamku sekundy stajesz się centrum dowodzenia, na które spływają meldunki od „sztabu doradców”. Lista kontrolna jest zawsze taka sama: głodny? mokro? za zimno? za gorąco? I na samym szczycie, niczym magiczne wyjaśnienie każdej niemowlęcej bolączki: „A może to zęby?”.
Uniwersalna diagnoza
Pytanie o zęby towarzyszy nam właściwie od pierwszych tygodni życia malucha. Miesięczne niemowlę płacze? „Zęby!”. Dwumiesięczne marudzi? „Na bank idą zęby!”. Kiedy w okolicach szóstego miesiąca w końcu pojawia się pierwszy biały kiełek, doradcy triumfują: „Trafiony, zatopiony! A nie mówiłam?”.
Choć te rady płyną z dobrego serca i chęci pomocy, dla rodzica bywają... cóż, lekko denerwujące. Dlaczego? Bo stawiają nas w ciągłej gotowości do „naprawiania” dziecka.
Kiedy „wszystko jest OK”, a płacz nie ustaje
Jako rodzice mamy instynktowną potrzebę działania. Sprawdzamy pieluszkę, podajemy pierś lub butelkę, sprawdzamy kark. I co wtedy, gdy wszystkie potrzeby są zaspokojone, a dziecko nadal płacze?
Warto wtedy spojrzeć na to z innej perspektywy. Nasze niemowlę wykonuje właśnie gigantyczną pracę. Jego organizm przechodzi przez skoki rozwojowe o skali, której my – dorośli – nigdy już nie doświadczymy. Wyobraźcie sobie, że Wasze ciało i mózg zmieniają się tak drastycznie w ciągu kilku dni. Czy sami nie mielibyście ochoty po prostu się wypłakać?
Presja działania vs. potęga obecności
Złote rady otoczenia sprawiają, że czujemy się winni, jeśli nie znajdziemy natychmiastowej „przyczyny” płaczu. Ale prawda jest taka, że czasem maluch nie potrzebuje kolejnej zmiany pieluchy czy sprawdzania dziąseł. Potrzebuje tylko (i aż) naszej obecności.
Jeśli wykluczyliśmy głód, ból (ten realny, jak kolki czy napięcia) i dyskomfort, to jedyne, co możemy zrobić, to po prostu być. Przytulić, wyciszyć, stworzyć bezpieczny kokon, w którym dziecko może wyrzucić z siebie nadmiar emocji i bodźców.
Apel do „życzliwych doradców”
Drodzy babcie, dziadkowie, ciocie i przechodnie! Wiemy, że chcecie dobrze. Ale pamiętajcie, że rodzic uczy się swojego dziecka każdego dnia. Czasem zamiast pytać po raz setny „czy to zęby?”, lepiej po prostu podać mamie ciepłą kawę albo powiedzieć: „Robisz świetną robotę, jestem tu, jeśli potrzebujesz chwili oddechu”.
Bo czasem w tym całym niemowlęcym świecie po prostu chodzi o przytulenie. Tylko tyle i aż tyle. :)



Komentarze