top of page
Szukaj

O tym, jak ważny bywa upór i… kobiecy fortel 🌾

Zdjęcie autora: Antonina Żero
Antonina Żero
16 cze
3 minut(y) czytania

Dzisiejszy post muszę zacząć od tego, że wczoraj Leon powiedział swoje pierwsze „mama”. I choć mam pełną świadomość, że to jeszcze nie jest to w stu procentach świadome wołanie, to sam fakt, że w jego niemowlęcym repertuarze dźwięki ewoluowały z „gu” na „mama”, to dla niego ogromny krok. Widziałam, ile go to kosztowało wysiłku i jak długo nad tym pracował.

Swoją drogą, od maluchów powinniśmy uczyć się dążenia do celu – potrafią być w tym o wiele bardziej zdeterminowane niż niejeden dorosły!


Droga na około, czyli jak wycenić elewację


A skoro o determinacji mowa… Przychodzę do was dzisiaj z historią, która tak bardzo mnie rozbawiła, że za zgodą bohaterki po prostu muszę się nią podzielić (oczywiście bez imion).

Moja przyjaciółka mieszka z mężem w Irlandii. Kupili piękny, urokliwy dom z drugiej ręki od starszego małżeństwa, który – jak to starszy dom – wymagał tu i ówdzie renowacji. Padło na elewację. Chcieli ją porządnie umyć i odmalować na nowy kolor. Mąż przyjaciółki postanowił zorientować się w kosztach i zgłosił się do lokalnej firmy.


Wycena zwaliła ich z nóg: 10 000 euro 👀


Słysząc tę kwotę, mąż natychmiast stwierdził: „O nie, nie ma mowy. Sam to zrobię!”. Moja przyjaciółka na te słowa tylko złapała się za głowę. I wcale nie dlatego, że nie wierzy w umiejętności swojego partnera – wręcz przeciwnie! Po prostu jej mąż jest niezwykle zapracowanym człowiekiem, który dodatkowo bardzo często wyjeżdża służbowo. Gdyby miał robić to sam po godzinach, ta elewacja czekałaby na finał pewnie kolejną dekadę.

Wiedziała, że kwota 10 tysięcy jest absurdalnie zawyżona. Delikatnie sugerowała mężowi: „Słuchaj, może podowiadujemy się w innych miejscach? Ta cena na pewno jest zawyżona”. Mąż jednak tak mocno zafiksował się na swoim pomyśle, że po kolejnej takiej uwadze zaczął się irytować: „Wiem, co robię! Zrobię to sam, ceny po prostu takie są i drażni mnie, że ciągle drążysz ten temat”.

Moja przyjaciółka mądrze odpuściła bezpośrednią dyskusję. Ale nie odpuściła tematu.


Tajna operacja: „Sąsiad” 📞


Parę dni później rozmawiała ze swoją sąsiadką, której mąż jakiś czas temu również odnawiał elewację. Zgadały się o kosztach i sąsiadka zdradziła, że realny koszt takiego odświeżenia domu u innych fachowców zamyka się w granicach… 1500–2000 euro. Różnica kolosalna, prawda?

Wtedy w głowie mojej przyjaciółki zrodził się plan. Skoro mąż nie chciał słuchać jej racji, trzeba było sprawić, by usłyszał je z innego źródła. Poprosiła sąsiadkę o małą przysługę.

Mąż sąsiadki, jak gdyby nigdy nic, zadzwonił wieczorem do męża mojej przyjaciółki. Panowie dobrze się znają, więc zaczęli luźną pogawędkę o wszystkim i o niczym, aż w końcu temat – „zupełnym przypadkiem” – zszedł na renowację domu. Sąsiad rzucił luźno: „No, my robiliśmy elewację, ekipa wzięła około 2000 euro i zamknęli się w kilka dni”.

Fortel zadziałał idealnie.


„Kochanie, nie uwierzysz!” 🤔


Parę godzin później mąż przyjaciółki wraca do domu, oczy jak pięciozłotówki i od progu woła:

– Słuchaj, dzwonił nasz sąsiad! Rozmawialiśmy o domach i wyobraź sobie, że on za elewację zapłacił tylko 2000 euro! Okazuje się, że tamta pierwsza firma chciała nas strasznie naciągnąć! Chyba jednak weźmiemy ekipę, bo to się zupełnie mieści w naszym budżecie.

Moja przyjaciółka, wykazując się aktorskim kunsztem godnym Oscara, odpowiedziała tylko z lekkim uśmiechem:

– Tak? Ojej, no to wspaniale! 


Dopiero rykoszetem ta historia trafiła do mnie.


Kiedy opowiedziałam ją swojemu mężowi, oboje popłakaliśmy się ze śmiechu. Na koniec mój mąż spojrzał na mnie podejrzliwie i zapytał:

– No dobrze, to ja jestem ciekawy, ile rzeczy ty tak na około zakręciłaś, że do dzisiaj myślę, że to były moje własne pomysły?

Cóż… powiedzmy, że dyplomatycznie milczałam, ale w duchu zaczęłam się zastanawiać, że chyba całkiem sporo! 😉


Zostawiam Was z tą anegdotą, mając nadzieję, że przyniesie Wam dzisiaj trochę uśmiechu. Po ostatnich ulewnych dniach u nas wreszcie wychodzi słońce – i takiego słońca, dosłownego i na sercu, życzę Wam na resztę dnia!


A jak to wygląda u Was? Zdarza Wam się czasem stosować takie małe, niewinne i skuteczne fortele w związkach, żeby postawić na swoim dla „wyższego dobra”? 😉





Komentarze


IMG_2382_edited.jpg
  • Instagram

Kontakt

Dodaj podtytuł_edited_edited_edited.jpg

 

© 2035 by Między drzemkami. Powered and secured by Wix 

 

bottom of page